- Dokładnie tak - uśmiechnął się jak na osobę świętą przystało.
- A..hm.. w związku z tym, co się ze mną stanie ? - zapytałam wąchając się chwilę.
- Jak to co ? Nie będziesz mogła żyć na Ziemi. Teraz będziesz musiała zamieszkać tu - zaśmiał się po czym wrócił do pisania czegoś w notatniku. Popatrzyłam na niego zdumiona.
- Chyba żartujesz Panie-myślę-że-mogę-rozkazywać-innym-aniołom - zmierzyłam go wzrokiem. - Jak ty, pardon, Aniele sobie to wyobrażasz ? Mam tu rodzinę.. przyjaciół, szkołę ! I .. wkrótce nowego brata..
Gabriel uniósł brwi.
- Brata ? - zapytał zainteresowany.
- Tak. Moi rodzice chcą zaadoptować chłopaka. Ma na imię Aleks. Ma 19 lat, nie sądzisz, że to jest głupie ? Nie mają czasu dla jednego dziecka, a już złożyli wszystkie papiery co trzeba ? Jutro go odbierają. Chcą znaleźć dla mnie towarzysza i wynagrodzić mi te wszystkie lata samotności, gdyż nigdy nie było ich w domu - powiedziałam jednym tchem.
- Wiesz..Wiem jak się czujesz. To znaczy, próbuję sobie to wyobrazić - podrapał się po swojej idealnej głowie. - Twoi rodzice..hm.. wiedzą, że jesteś kim jesteś..
- Co ?! - zachłysnęłam się powietrzem. Jak na zawołanie przede mną stała szklanka z wodą.
- Nie wiedziałaś ?
- Nie, skąd miałam wiedzieć ?
- No tak. Więc słuchaj - mruknął po czym usiadł obok mnie. - Samanta i Feliks, kiedy się poznali liczyli sobie 17 lat. Heh, jak to bywa, pierwsza miłość. Poznali się w Akademii Aniołów. Byłem ich opiekunem, zawsze byłem blisko nich. Szkoliłem ich, by stali się dojrzałymi aniołami. W jednej chwili wszystko runęło. Samanta była w ciąży, w czasie praktyki. Oczywiście, wtedy nie wolno nam szkolić młodych uczniów. Feliks mocno przeżył rozstanie z ukochaną, ponieważ on nie mógł być przy niej. Ale w czasie porodu zawsze pozwalano ojcom dziecka być przy swojej ukochanej. Samanta urodziła zdrowego chłopca. Wiesz, twoi rodzice byli najbardziej szanowaną rodzinom w niebie. I każdy wie, że gdy dwoje ludzi są aniołami, ta musi począć dziecko - anioła. Po prostu musi. Nie może być inaczej. Ale niestety, ich maleństwo nie było aniołem. Urodził się bez skrzydeł. Zwykły śmiertelnik. Twoi rodzice jednak się cieszyli. Bardzo się cieszyli, więc postanowili, że wrócą na Ziemię. Tam wychowywali Maksa. Kiedy trochę podrósł o dziwo - wyrosły mu skrzydła. Wielkie było nasze zdziwienie, kiedy skrzydła okazały się być koloru czarnego. Należał do Upadłych Aniołów, więc został wygnany i pod opieką Lucyfera wychowywał się w Piekle. Ty byłaś ich drugim dzieckiem. Twoi rodzice byli .. zachwyceni, zakochali się w tobie i postanowili, że nigdy nie będziesz mogła się dowiedzieć o ich przeszłości. Ani o wszystkim, co jest z tym związane - zakończył i jednym susem opróżnił swoją szklankę.
Zamoczyłam dwa palce w szklance wody i przetarłam nią sobie oczy.
- Och.. jakież to wzruszające, boże, aż łezka w oku się kręci - powiedziałam żałosnym głosem.
- To nie jest śmieszne - rzucił oschle nadal szperając w papierach.
- Jest. Kłamiesz ! Moi rodzice nie mieli dziecka ! I nie są aniołami .. - zakryłam sobie uszy i zaczęłam wrzeszczeć. - Kłamca, kłamca, kłamca, kłamca .. !
- Przestań - mruknął i spojrzał mi w oczy. Mówił prawdę. Nie byłam ich pierwszym dzieckiem, a oni sami mnie oszukiwali. Cóż za ironia. Żyłam ze świadomością, że jestem normalna. Najnormalniejsza z najnormalniejszych. Błąd.
- Przykro mi, ale musiałem ci powiedzieć.
- Przykro ? Jakby nie ty, nigdy bym się tego nie dowiedziała ! - krzyknęłam.
- Jest mały problem. Jeżeli twoje skrzydła dały o sobie znać .. twój brat musi tu być. Na Ziemi. Mimo, że nie urodziliście się w tym samym czasie, jesteście bliźniętami. Bliźniacza Klątwa - ziewnął. - No, a teraz pokaż mi je.
- Co ? - zapytałam patrząc na niego oczami typu '' Jestem kretynką '' .
- Skrzydła - zaśmiał się.
- Żartujesz ? Ja niby wiem, jak one wyrosły, skąd i dlaczego ? Stop. Cofam te pytania. Nie umiem ! - pisnęłam i potrząsnęłam włosami w obie strony.
- Wiesz. Pomyśl o tym. Wyobraź siebie jako najpiękniejszą anielicą z najpiękniejszymi skrzydłami.
Zamknęłam oczy. Na pewno wszystko wydawało się być pozbawione sensu, ale chciałam się dowiedzieć, kim jestem. Chciałam wiedzieć o wszystkim, co związane jest w pewnym stopniu ze mną. Chwilę później pomyślałam o moim przyszłym bracie. W tej właśnie chwili uświadomiłam sobie.. że ja mam brata. Którego mnie i jego łączy krew. Jesteśmy jednością ! Poczułam niewyobrażalny ból na moich plecach. Przypomniały mi się słowa mojej najlepszej przyjaciółki : '' Ty masz skrzydła ! '' . Jeżeli było to prawdą, nie czułam takiego bólu, który odczuwałam w tej chwili.
- Metamorfoza.. przemieniasz się ! - krzyknął i jednym susem chwycił moja rękę. - Teraz musisz być spokojna, będzie boleć ..
Krzyknęłam. Moja twarz.. moje ręce i nogi, tułów i brzuch, niewyobrażalnie piekły. Moje oczy.. nic nie widziałam ! nic nie czułam.. zdrętwiałam. Straciłam swoje zmysły.. nie słyszałam jego głosu. Jego śpiewnego głosu. Jego głosu, który brzmiał jak miliony małych, srebrnych dzwoneczków. Poddałam się.
- Jest. Kłamiesz ! Moi rodzice nie mieli dziecka ! I nie są aniołami .. - zakryłam sobie uszy i zaczęłam wrzeszczeć. - Kłamca, kłamca, kłamca, kłamca .. !
- Przestań - mruknął i spojrzał mi w oczy. Mówił prawdę. Nie byłam ich pierwszym dzieckiem, a oni sami mnie oszukiwali. Cóż za ironia. Żyłam ze świadomością, że jestem normalna. Najnormalniejsza z najnormalniejszych. Błąd.
- Przykro mi, ale musiałem ci powiedzieć.
- Przykro ? Jakby nie ty, nigdy bym się tego nie dowiedziała ! - krzyknęłam.
- Jest mały problem. Jeżeli twoje skrzydła dały o sobie znać .. twój brat musi tu być. Na Ziemi. Mimo, że nie urodziliście się w tym samym czasie, jesteście bliźniętami. Bliźniacza Klątwa - ziewnął. - No, a teraz pokaż mi je.
- Co ? - zapytałam patrząc na niego oczami typu '' Jestem kretynką '' .
- Skrzydła - zaśmiał się.
- Żartujesz ? Ja niby wiem, jak one wyrosły, skąd i dlaczego ? Stop. Cofam te pytania. Nie umiem ! - pisnęłam i potrząsnęłam włosami w obie strony.
- Wiesz. Pomyśl o tym. Wyobraź siebie jako najpiękniejszą anielicą z najpiękniejszymi skrzydłami.
Zamknęłam oczy. Na pewno wszystko wydawało się być pozbawione sensu, ale chciałam się dowiedzieć, kim jestem. Chciałam wiedzieć o wszystkim, co związane jest w pewnym stopniu ze mną. Chwilę później pomyślałam o moim przyszłym bracie. W tej właśnie chwili uświadomiłam sobie.. że ja mam brata. Którego mnie i jego łączy krew. Jesteśmy jednością ! Poczułam niewyobrażalny ból na moich plecach. Przypomniały mi się słowa mojej najlepszej przyjaciółki : '' Ty masz skrzydła ! '' . Jeżeli było to prawdą, nie czułam takiego bólu, który odczuwałam w tej chwili.
- Metamorfoza.. przemieniasz się ! - krzyknął i jednym susem chwycił moja rękę. - Teraz musisz być spokojna, będzie boleć ..
Krzyknęłam. Moja twarz.. moje ręce i nogi, tułów i brzuch, niewyobrażalnie piekły. Moje oczy.. nic nie widziałam ! nic nie czułam.. zdrętwiałam. Straciłam swoje zmysły.. nie słyszałam jego głosu. Jego śpiewnego głosu. Jego głosu, który brzmiał jak miliony małych, srebrnych dzwoneczków. Poddałam się.
***
- Pięknie.. wszystko idealnie wyszło. Powinnaś być z siebie dumna - powiedział Gabriel śmiejąc się.
- Nie traktuj mnie jak babę w ciąży. Nie jesteśmy na porodówce - syknęłam i od razu się zamknęłam. Moje usta piekły. strasznie piekły.
- Nie mów. Musisz odpoczywać. Nie uwolnisz się tak szybko od bólu. Ja.. mogę go jedynie osłabić - bąknął niewyraźnie.
- Poproszę ..
Nadal nie mogłam otwierać oczu, nie mogłam się ruszać. Słyszałam. To jedyny zmysł, który w końcu do mnie wrócił. I nagle. Jakby czar.. nie czułam tego piekącego diabelstwa. Otworzyłam oczy. Ale nie było tak, jak wcześniej. Wszystko widziałam tak bardzo, cholernie wyraźnie. Intensywne zapachy kuły mój nos. Zazwyczaj mój ból był podobny do bryły lodu. Potrzeba trochę czasu, by lód się roztopił.
- Jesteś piękna - powiedział po czym uśmiechnął się promiennie.
- He ? Przecież .. - nie pozwolił mi dokończyć, gdyż moją uwagę przyciągnęła kobieta na przeciwko mnie. miała długie, piękne i lśniące blond włosy, a jej jedno oko w kolorze błękitu zasłaniała grzywka z jednym, pojedynczym niebieskim pasmem. Mimo, iż był pojedynczy, od razu zwracał uwagę. Idealne kości policzkowe, idealny, kształtny nosek i oczy. Duże, błękitne oczy. Jej skórę można było równać z lalką porcelanową. Idealna.
- To .. j-ja ? - pisnęłam niezrozumiale.
- Tak. Ty - odpowiedział grzecznie.
- Serio ?
- Tak.
- Naprawdę ?
- No.
- Really ?
- Yes.
- Oh, nie żartujesz ? - zapytałam zupełnie rozbawiona jego poirytowaniem.
- Tak - syknął wściekły po czym wrócił do roboty papierkowej.
- Jesteś piękna - powiedział po czym uśmiechnął się promiennie.
- He ? Przecież .. - nie pozwolił mi dokończyć, gdyż moją uwagę przyciągnęła kobieta na przeciwko mnie. miała długie, piękne i lśniące blond włosy, a jej jedno oko w kolorze błękitu zasłaniała grzywka z jednym, pojedynczym niebieskim pasmem. Mimo, iż był pojedynczy, od razu zwracał uwagę. Idealne kości policzkowe, idealny, kształtny nosek i oczy. Duże, błękitne oczy. Jej skórę można było równać z lalką porcelanową. Idealna.
- To .. j-ja ? - pisnęłam niezrozumiale.
- Tak. Ty - odpowiedział grzecznie.
- Serio ?
- Tak.
- Naprawdę ?
- No.
- Really ?
- Yes.
- Oh, nie żartujesz ? - zapytałam zupełnie rozbawiona jego poirytowaniem.
- Tak - syknął wściekły po czym wrócił do roboty papierkowej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz